piątek, 27 czerwca 2008

"Sztuczna" podróż spowodowana Morfiną cz.1 - Autoportrety

Może premiera w Teatrze Morfina była tak inspirująca, a może to te żywe animacje na fotelach dla widzów zachęciły do interakcji z sąsiadem. Niezależnie od bezpośredniej przyczyny, gdy tylko opadła morfinowa kurtyna, Ayu stanowczo zadeklarowała, że sztuki chce więcej.

Nie oponowałam zbytnio, zawsze to milej chłonąć i obcować z pięknem w towarzystwie. Miałyśmy ochotę kontynuować formę i urządzić sobie clubbing teatralny, ale Search nie oferował żadnego przedstawienia. Trafiłyśmy za to do Man-a-hatta Gallery, gdzie już ostatni dzień można oglądać wystawę 13 artystów prezentujących swoje autoportrety.

Notka przy wejściu zachęca:
What happens when 13 artists are presented with the same problem: "Create a self-portrait using the materials and forces unique to this world. It can't be a simple picture!"
Wchodzę, ufając, że SL twórcy zdołają zaspokoić artystyczny głód Ayu :)

Jako że najbardziej uwagę przyciąga to, co duże, kolorowe i się rusza, pierwsza praca, jaka rzuciła mi się w oczy, to kinetic sculpture autorstwa Misprint Thursday (Ayumi została przy czymś małym i szarym, więc nie mam fotki).


Rzeźba składa się ze statycznego jądra z małym napisem 'sit' i ruchliwej mniejszej kulki z dużym 'SIT'. Wielość dróg interpretacyjnych mnie w tym momencie przerasta, ważne natomiast, że można było faktycznie kliknąć 'sit' i stać się na moment częścią instalacji (a tym samym i samej artystki chyba, skoro to jej autoportret. Całkiem spore spoufalenie swoją drogą). Ledwo zdążyłam usadowić się na kulce, a już w Ayu odezwała się dusza muzealnika - "zawsze wejdzie tam gdzie nie wolno ;)" - i zabrała się za rozważania nad przesłaniem rzeźby:
Ayumi: "The underpinnings of the kinetic interactive sculpture relate to the duality between the two worlds of RL and SL" Ty chyba jestes SL, bo taka spokojna; ja musze byc RL, bo latam jak szalona ;)
You: to chyba zalezy kto ma jakie rl
Ayumi: w sumie

Ta głęboka refleksja dodała nam sił do dalszej kontemplacji sztuki.
Autoportret Peli Dieterle także okazał się być interaktywnym. Można było dodać do niego nieco od siebie.


You: patrz, maluje!
Ayumi: haha, Ty masz jakies szalone SL, bo sie na obrazie wyzywasz ;)
Ayumi: ale ladne te kropeczki pierdyknelas ;)
Po tych słowach Ayu na sekundę zwątpiła w swoje powołanie do bycia krytykiem sztuki, czemu dała wyraz, waląc torebką w obraz.

Zdegustowana, odeszłam, by w spokoju przyjrzeć się pracy Idlera, która najbardziej mi sie spodobała. Skomplikowany układ półprzezroczystych sześcianów kręcił się wolno wokół centralnej osi, ukazując z każdej strony inne ujęcie tego samego mężczyzny.


Już zaczęłam się zastanawiać, czy urzekła mnie barwa, czy może koncepcja, gdy Ayu bez skrupułów sprowadziła mnie na ziemię:
Ayumi: ops
Ayumi: on jest nagi...
Ayumi: na tych kwadratach, ale fajnie wyglada
You: to pewnie dlatego mi sie podoba, jeszcze nie zauwazylam, ze nagi, ale juz mi sie podobal, przeczucie
Ayumi: instynktownie szukasz mlodych nagich facetow.... tez juz stara jestes ;)
You: skad wiesz ze on mlody?
Ayumi: wyglada mlodo
You: a ja jak wygladam??? to sl przeciez
Ayumi: punkt dla Ciebie :P
Ayumi: ja chcialam tylko udowodnic, ze tez jestes stara, bo tak jakos sie osamotniona czulam na moim foteliku bujanym z tym kocykiem na nogach ^^
You: do sprawnego udawadniania trzeba byc starym i miec opanowana logike

Tak zafrasowane przemijaniem, marnością, sztuką i ogólną kondycją ludzkości, postanowiłyśmy udać się do muzeum misiów. Ale o tym następnym razem.
Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *