czwartek, 16 maja 2013

Jacek Shuftan zbanowany z Second Life

Dziś w nocy, o 2:00 czasu naszego konto Jacka Shuftana w Second Life zostało zawieszone. Linden Lab uzasadniło swoją decyzję niezgodnością działalności Podex Exchange z regulacjami wprowadzonymi przez nową wersję ToS-u. "Nieautoryzowany przez LL" handel wirtualną walutą "na własne ryzyko" Rezydentów okazał się jednak niespecjalnie ryzykowny. Bo cóż to za ryzyko, skoro wiadomo, co się stanie.


PANIKA REZYDENTÓW
O zmianach w regulaminie Second Life wprowadzonych kilka dni temu pisałam dokładniej w poprzednim poście. Wywołane nimi zamieszanie sprowadzało się głównie do dramatu rzeszy użytkowników Second Life, którzy nie mają dostępu do PayPala i kart kredytowych - skromnych dwóch metod płatniczych akceptowanych przez LindeX. Dla nich wszystkich kantory, takie jak Podex, były jedyną opcją umożliwiającą opłacania czynszu i wypłacania zarobionych w lindench dochodów. 
Nikt nie kwestionował prawa Linden Lab do odebrania SL-owym bankom swojego wsparcia. Zastanawia jednak ich brak troski o własnych użytkowników. 
Czyżby wewnętrzna ekonomia przestała mieć wartość dla firmy? 
Z jednej strony ogłaszają ciężkie czasy i dla dodatkowego zarobku pakują na stronę główną googlowe reklamy, a z drugiej wyrzucają do kosza przychody generowane przez połowę Europejczyków i większość mieszkańców Ameryki Południowej...


"NIEZNACZĄCE" ZMIANY W ToSIE
Finanse są mało romantyczne i prawda jest taka, że większości z nas zależy na tanich, sprawnie dostarczonych L$, a nie na firmie, która te usługi świadczy. Może i istnieją nadal ludzie, którzy kupowali "u Jacka", a nie "w Podexie", ale nie ma się co oszukiwać, gdyby LindeX wprowadził dodatkowe metody płatnicze, skrócił czas oczekiwania na przelew i zlikwidował limity (czyli, gdyby stał się Podexem :) ), pewnie Jacek straciłby większość klientów.
I tego, prawdę mówiąc, większość się spodziewała. 
Na forach i blogach snuto rozważania na temat tych wszystkich niesamowitych zmian mających nadejść na LindeXie, a które to ponoć LL przygotowywać miało przez przepisowy miesiąc, jaki odczekać należy od ogłoszenia zmiany w ToS-ie do jej wejścia w życie.
Sporą więc niespodzianką była wczorajsza wiadomość od Lindenów. Niczego nie przygotowywali (poza swoją imprezą urodzinową). Jak stwierdzili, zakaz handlu linden dolarami jest tylko kosmetyczną korektą regulaminu, istotną jedynie z punktu widzenia właścicieli kantorów. Dlatego 30-dniowy okres przed rozpoczęciem wyciągania konsekwencji w tym wypadku nie obowiązuje. 
Bardzo ciekawa jestem, jak kosmetyczne będą zmiany w ich przychodach, gdy okaże się, że Rezydenci nie mają jak zdobyć L$ na zapłatę za ziemię.


DLACZEGO PODEX SIĘ NIE POSŁUCHAŁ
Jacek Shuftan, skupiony przez ostatnie dni na dylemacie, czy "nieautoryzowany" handel lindenami naprawdę jest "zakazanym", jak interpretowało to na swoim blogu Linden Lab, nie spodziewał się jakoś specjalnie, że pozbawienie tak olbrzymiej grupy użytkowników platformy możliwości pełnego z niej korzystania, uznane zostanie za nieznaczącą, ważną subiektywnie tylko dla niego zmianę kosmetyczną. 
Działalność Podexa miała trwać bez zmian przynajmniej do końca miesiąca, żeby dać szansę wszystkim Rezydentom bez kart kredytowych do przygotowania się na nadchodzące utrudnienia. 

Jacek Shuftan na kilka minut przed zawieszeniem konta 
Wczoraj w nocy, o 23:00 polskiego czasu, Linden Lab skontaktowało się z SL-owymi kantorami, informując, że pozostały im trzy godziny do całkowitego zaprzestania świadczenia usług. Karą za odmowę miało być zawieszenie ich kont w Second Life. 
Ostateczne ostrzeżenie. Dla Jacka i Anshe zdaje się tylko, bo reszta już dawno pozamykała siedziby.

Dlaczego więc Jacek dał się zbanować?
Trochę dlatego pewnie, że trudno było mu uwierzyć, że Linden Lab naprawdę tak mało liczy się ze swoimi Rezydentami. Wyszło na to, że jeśli nie pochodzisz ze Stanów Zjednoczonych i możesz mieć problem z kartą kredytową, to niewiele jesteś wart dla właściciela platformy. Na tyle niewiele, że szkoda mu nawet czasu na skasowanie twoich pieniędzy inną drogą.
Może też trochę dlatego, że do samego końca nie wierzył, że Linden Lab naprawdę potwierdzi czynem, że interpretuje dyskusyjny zapis w nowym ToS-ie jako zakaz. Logiczny umysł Jacka zdaje się do teraz nie pojął, jakim cudem, "na własne ryzyko" znaczy "wbrew prawu".  
A może dał się zbanować po prostu dlatego, że nie chciał odejść...?
Podex był całym wirtualnym życiem Jacka. Jego pracą i głównym zajęciem, a jego klienci byli często jego przyjaciółmi. 
Wczoraj w nocy dowiedział się, że ma trzy godziny, żeby pożegnać się z tym wszystkim, z całymi siedmioma latami swojego życia.
Może zwyczajnie nie zdążył...

Blogger Tricks

sobota, 11 maja 2013

Handel wirtualną walutą nielegalny?

Nie wiem, czy już zauważyliście, ale wszystkie kantory, z wyjątkiem Podexa i Anshe, zamknęły działalność. Dlaczego? Dlatego, że LL pokazało klasę i postanowiło przejąć handel Linden Dolarami. Po latach promowania Risk API i wspierania rozwoju wewnętrznej ekonomii Second Life, Linden Lab ogłosiło 7 maja na swoim blogu, że korzystanie z usług pośredników w handlu L$ nie jest "authorized or allowed". Do wyboru zdaje się. Stąd zamieszanie. 

ZMIANY W REGULAMINIE SECOND LIFE

Wolność Tomku w swoim domku. Ich gra, ich zasady. Wszyscy użytkownicy się na to zgadzają. Co jednak, gdy zasady nie są jasne? Nowy, zmieniony ToS Second Life, głosi w punkcie 5.3 (odnoszącym się do wewnętrznej wirtualnej waluty), że LL nie autoryzuje transakcji dokonanych za pośrednictwem jakiegokolwiek kantoru innego niż LindeX i na potwierdzenie usunęło stronkę na Second Life Wiki wymieniającą firmy posiadające dotychczas Exchange Risk API. 
Nieładnie i niefair, zwłaszcza że bez uprzedzenia, ale mniejsza. 
Ważniejsze, że informacja jest tak niejasna, że nie do końca wiadomo, jakie są jej konsekwencje. 

KUP L$ "NA WŁASNE RYZYKO"

Na zdrowy rozsądek, to że jedynym autoryzowanym kantorem ma się stać LindeX, nie znaczy przecież automatycznie, że każdy inny handlarz L$ musi zaraz iść na emeryturę. Zwłaszcza, że nowy ToS jasno mówi, że "kupowanie i sprzedwanie Linden Dolarów gdziekolwiek poza LindeXem jest dokonywane wyłącznie na własne ryzyko". Czyli jest dopuszczalne, tylko tyle, że ryzykowne, nie tak? 

Nie znam się na zapisach prawnych wcale, ale jakoś nie wydaje mi się, że czynności zakazane absolutnie opisywane są w taki sposób. Coś jakby poszukać w prawie polskim wzmianki o tym, że "rząd polski nie autoryzuje mordowania. Mordowanie innych obywateli dokonywane jest wyłącznie na własne ryzyko". 

ZASTRASZONE WIRTUALNE KANTORY

Dlaczego zatem niemal wszystkie kantory przestały świadczyć usługi? Tajemnicą jest to wielką. Rozumiem, że Linden Lab popisał się fantazją i napisał na blogu, że jeśli coś nie jest autoryzowane, to jest zakazane. Tyle tylko, że nie blog, a ToS ma moc prawną. A w ToSie nie ma ani słowa o "not allowed". 
Pewną wskazówką może być mail, który właściciel Second Life wystosował do swoich wspieranych od lat, obdarzonych zaufaniem pośredników w sprzedaży lindenów. Jego treść można streścić w zdaniu - "jeśli nie zamkniesz swojej działalności natychmiast, to znajdziemy cię w RL i porwiemy ci dzieci" (dokładny cytat znajdziecie w dyskusji na SLUniverse). 
Wygląda to tak, jakby Lindeni chcieli nieoficjalnymi drogami zastraszyć konkurencję. Najwyraźniej skutecznie. Oficjalnie, czyli w ToSie, jednak tego nie robią. Być może ma to związek z planami rządu USA, który przymierza się do nadania Linden Dolarom statusu prawdziwej waluty, a w handlu takową nie ma miejsca na monopol. 

LINDEX MONOPOLISTĄ? 

Jakie konsekwencje nas czekają, jeśli jednak faktycznie LindeX przejmie rynek? Ogromne limity dla każdej transakcji, boleśnie długi czas oczekiwania na przelew, żałośnie ubogi wybór metod płatniczych i straty na przewalutowaniu z USD. 
Drażniące konsekwencje jednym słowem. Chyba że się mylę i większość z Was i tak korzysta z usług Linden Lab? 

Tak czy owak, wszyscy się przestraszyli i kantory przestały działać. Wszystkie poza dwoma. AnsheX i Podex. 
Support na stronie AnsheX twierdzi ostro, że dla nich nic się nie zmieniło i sprzedawać L$ nadal mogą. Dziwne z deka, ale po spiskowe teorie w stylu "wszystkie zwierzęta są równe, a niektóre równiejsze" odsyłam na SLUniverse. 
Nasz Podex natomiast doszedł do wniosku, że zgodnie z zasadami ustalonymi przez samych Lindenów wszelkie zmiany w ToSie muszą odczekać 30 dni, zanim wejdą w życie, co znaczy, że nie ma podstaw do zaprzestania działalności przynajmniej do końca miesiąca. Dzielny, jak zawsze! 

Zgodnie z wypowiedzią szefa DXexchange, LL nakazało zakończenie wszelkiej działalności do poniedziałkowego poranka. 
Proponuję obserwować, czy konto Jacka będzie w poniedziałek nadal aktywne...


poniedziałek, 18 marca 2013

Jak grać w Second Life?

Wszystkim tym, którzy przekonani byli, że Second Life umarło na dobre, przytarto właśnie z lekka noska. Świeżutka strona o Second Life - zyj2razy.blogspot.com - pojawiła się online i ożywiła stygnące ciałka starych rezydentów (z piszącą te słowa włącznie, rzecz jasna). Chóralnie odezwały się gromkie głosy zza grobów, łącząc się we wspólnym westchnieniu "o rany, aż się chce zalogować..."

Inicjator projektu, Jacek Shuftan, wyjaśniał na forum secondlife.pl, że strona ma być odpowiedzią na typowe pytania nowo zarejestrowanych użytkowników. I faktycznie, tak też by sugerowały tytuły głównych działów: 
  • Jak grać w Second Life
  • Jak zarobić w Second Life
  • Co można robić w Second Life

poniedziałek, 11 lipca 2011

Google Plus konkurencją dla Facebooka?

Świeżo będąc po rozmowie, z której banalny - znaczy prawdziwy - wniosek wskazuje na upór i konsekwencję jako przyczynek do sukcesu, spoglądam ze sporą, przyznaję, sympatią na nowy produkt Google. Nie bacząc na potknięcia i spektakularne gleby, gigant internetowy zamierzył się na na króla portali społecznościowych. Google+ vs. Facebook - zaiste starcie tytanów.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

SL8B - kto świętuje urodziny Second Life?

Obesrwując kolejną już z rzędu rocznicę powstania Second Life, zastanawiam się trochę, czy w ogóle one kogokolwiek chociaż odrobinę obchodzą. Sprawdziłam nasze forum, napisało mi, że nic a nic, “ponieważ slowo sl8b nie występuje w żadnym poście”. Sprawdziłam w Google, niewiele. Ślady tylko lekkie wsazują, że Ayumi eksplorowała. Zajrzałam na YouTube, jeszcze mizerniej. Zapytałam w końcu awatara, powiedział mi: “nie wiedziałam, że sl ma urodziny, skoro już wiem, że ma, to nie wiem które, nie wiem, co się będzie działo i gdzie, wiem tylko, że na pewno nie wezmę w nich udziału”.

środa, 10 marca 2010

There.com umarło

Dziś w nocy wszystkie awatary z There.com masowo poszły do pikselowego nieba. Przynajmniej tak wynika z komentarza Jeffreya Ventrelli pod pożegnalnym postem Celii Pearce, autorki Communities of Play - książki napisanej na podstawie badań przeprowadzonych w nieistniejącym już świecie (co tym samym niespodziewanie uczyniło z niej pozycję już mniej antropologiczną, a bardziej historyczną). Trochę straszne i dosyć smutne.

czwartek, 11 lutego 2010

Tłusty czwartek w wersji LEGO


Dla równowagi po tabelkach i wykresach trochę tego, co oficjalnie i powszechnie uznaje się za zabawę.

Korzystając z pretekstu, jakim jest urocze, choć obojętne mi emocjonalnie, święto dzisiejsze, upstrokacę bloga dwoma mini filmikami swojej produkcji. Pierwszy na temat. Drugi z rozpędu.




piątek, 5 lutego 2010

Statystyki Second Life cz.3.


Jeśli pamięta ktoś jeszcze krzywą ekscytacji Gartnera (zwana potocznie "krzywą Krzycha"), to na koniec chciałam z lekka do niej kielich podnieść.
W skrócie bardzo mówiąc, rzecz w tym, że nowinki technologiczne po okresie pierwszowrażeniowego blasku i chwały mają trzy drogi kariery. Prosto w górę (jak Facebook i Google), chwilowe załamanie, po którym nastąpi zmartwychwstanie i stabilny rozwój albo w wersji trzeciej - los strzały, która, gdy spadać zacznie, upadnie zupełnie. Odkrywcze bardzo, wiem.
W mojej skromnej i żadną wiedzą ekonomiczno-marketingową nie popartej opinii, SL błysnęło, zachwyciło, zawiodło, spadło i wcale nigdy z popiołów nie powstało. Proporcjonalnie do czasu istnienia platformy jej spoczynek w technologicznym limbo za bardzo się wydłuża, żeby nadal ufać w triumfalny powrót.
Z drugiej jednak strony, nie można jeszcze za bardzo ogłosić śmierci Second Life i nie powinno być można zbyt szybko. Przynajmniej nie do czasu, aż pojawi się coś lepszego. Podobnego a bardziej satysfakcjonującego (kwestia techniczna znaczy).

poniedziałek, 1 lutego 2010

Statystyki Second Life cz.2.

  • KONTA REZYDENTÓW SECOND LIFE 
(w tysiącach)

Metoda przedstawiania ilości użytkowników platformy się zmieniała i wykręcała w miarę rosnących wokół niej kontrowersji.
W chwili podlaczenia - w czerwcu 2003 roku - SL mialo 527 Rezydentow i 618 zarejestrowanych kont. Rozdźwięk między tymi dwoma pozycjami systematycznie rósł przez następne lata, doprowadzając do chwili, w której możemy chwalić się 18 milionami awatarzych bytów. Niestety nijak ma się to do liczby faktycznie angażujących się w Second Life użytkowników, z czego świadomi zaciemnienia potencjalni poważni inwestorzy uczynili niemały zarzut. Jakoś trzeba było się Lindenom uwiarygodnić.

czwartek, 28 stycznia 2010

Statystyki Second Life cz.1.

Na najświeższe statystyki Second Life czekałam niecierpliwiej nawet niż na kolejny odcinek ulubionego serialu. Od jakiegoś czasu odnoszę zresztą wrażenie, że ten drugi nie dotrzymuje kroku pierwszemu.  Akcja się zagęszcza, intryga zacieśnia, napięcie rośnie. Linden Lab jak nic opowiada nam historię. Wsłuchać się tylko trzeba, a protagoniści, antagoniści i dramatyczne zwroty akcji wyrosną nam przed oczyma niczym czarowna inscenizacja Balladyny na deskach Teatru Narodowego.

Jako że nie nauczono mnie nigdy szacunku do słowa oficjalnie wygłaszanego, z automatu jakoś i odruchowo postanowiłam dnia pewnego poszukać danych. Liczb. Tak ot, cyferek stojących (czy stać powinnących?) za wieszczącymi raj na ziemi kwartalnymi wykresami z bloga Lindenów.
Jak powiedziałam - odruchowo, toż się zdziwiłam niemało, widząc, że się nie zgadzają. I pal nawet licho te zaokrąglenia zaokrągleń. Ciekawsze bardziej to, że nawet wewnątrz stanowiska macierzystej firmy statystyki Second Life doczekały się swojej własnej mnogości interpretacji i wielości realizmów punktu widzenia.
Nie ma co kryć, najnowsze wystąpienie T Lindena ośmieliłoby najskromniejszego. Więc i ja, rozochocona, dorzucę swoją wersję.

Obserwatorzy

UA-4213500-1