wtorek, 9 czerwca 2009

Second Life's a drag!

Robi się wakacyjnie. Nie chce się już jakoś siedzieć przy komputerze (co nie znaczy oczywiście, że nie można go zabrać ze sobą). Duża latte z croissantem na porannym słoneczku wróciła do łask. Niewiele martwi i niewiele smuci, gdy można wyjść z domu bez zakładania kurtki. RL pięknieje i pobudza wyobraźnię to za sprawą czerwonych koszulek, a to perspektyw na rychłą zmianę miejsca zamieszkania (czy w moim przypadku lepiej powiedziec - przebywania). Zaczyna mi się chcieć zabaw i tańców, a'la ibizowych plaż w Novalji, słonego żółtego sera i słodkiego czerwonego wina.

Zanim jednak dostanę, co lubię, trzeba jakoś zacząć, żeby się w klimat wprowadzić.
Na pierwszy ogień poszła Tektura. W sobotnią noc zapłonęła wdziękami kwintesencji zabawy - drag queens i o dziwo ściągnęła trochę głodnych wrażeń widzów, mimo że w tym samym momencie w innej części miasta biblioteka publiczna kusiła ofertą zwiedzania czytelni.
Bawiłam się przednio. Aż żal się zrobiło na myśl, że to tylko jednorazowe.
Pobiegłam szukać repety w SL.
Nie było tego dużo. DragQueendom ma wprawdzie in-world siedzibę, ale niewyglądającą na zamieszkałą. W kilku sklepach zauważyłam podorzucane do klasycznych kolekcji szpilki w męskich rozmiarach albo męskie skiny z mocnym makijażem. Tyle.

Znalazłam za to japoński klub o pięknej nazwie Libido. Ich blog aktualizowany jest na bieżąco, znaczy, że działa. Podobno w każdą środę od 23:00 do 3:00 rano (ale chyba japońskiego czasu, czyli wyszłoby jakoś minus 8 godzin u nas). Podskoczę jutro zobaczyć.
Jeśli ktoś też będzie miał ochotę się wybrać, gotowy drag awatar leży w ZsaZsa's House of Beauty. Chociaż w takie miejsce w gotowcu raczej nie wypada.

Mam nadzieję, że będzie warto. Uwielbiam drag queens. Nie wiem nawet dlaczego. Transwestyci i transseksualiści obchodzą mnie mniej więcej tyle samo, co przefarbowane włosy Morri czy kolorowe szkła kontaktowe panny X (nie mogę podać imienia, bo Linka upiera się, żeby obstawać za naturalnością tego przejmującego błękitu spojrzenia koleżanki). Ale drag queens to co innego. Ta piękna zabawa w zawieszenie niewiary. To porażające przerysowanie kobiety. Magia chwili i blasku. Ech, nie potrafię się oprzeć.

Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *