Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eventy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eventy. Pokaż wszystkie posty

SL8B - kto świętuje urodziny Second Life?

Obesrwując kolejną już z rzędu rocznicę powstania Second Life, zastanawiam się trochę, czy w ogóle one kogokolwiek chociaż odrobinę obchodzą. Sprawdziłam nasze forum, napisało mi, że nic a nic, “ponieważ slowo sl8b nie występuje w żadnym poście”. Sprawdziłam w Google, niewiele. Ślady tylko lekkie wsazują, że Ayumi eksplorowała . Zajrzałam na YouTube, jeszcze mizerniej. Zapytałam w końcu awatara, powiedział mi: “nie wiedziałam, że sl ma urodziny, skoro już wiem, że ma, to nie wiem które, nie wiem, co się będzie działo i gdzie, wiem tylko, że na pewno nie wezmę w nich udziału”.

Sklep Szerewpa zwany teatrem

Wprawdzie zaskakująco celną zdaje się być uwaga Sqla, że nie muszę koniecznie krzywdzić się fizycznie za każdym razem, gdy mam ochotę wrócić do Second Life, niemniej jakoś ta sprawdzona metoda zdaje się działać bez zarzutu. Wystarczyło znów się unieruchomić i dzisiejsza premiera w teatrze Szerewpa już mnie nie ominęła (mimo że wieczór niesprzyjający, bo piątkowy). Zlituję się nad światem i nie będę już pisać o obrotowej scenie, ani o tricku z lustrem. Pominę moje żale w związku z zbyt częstymi zmianami dekoracji, które potrafią płynność akcji zatłuc niczym narodowiec kosmopolitę płytą chodnikową. Wszelkie bowiem pochwały i komentarze są już skrupulatnie wypisane u Anulki i Jacka . Ja chciałam jedynie wspomnieć o dwóch nurtujących mnie drobnostkach. Detal pierwszy - Tytułowy sklep z dollarbie'sami był (rzecz - dla tych, którzy widzieli - jasna) magiczny. A ściślej mówiąc, oferował przedmioty o niezwykłych właściwościach. Postacie z obrazu i odbicia lustrzane przejmowały życie swoje...

I po urodzinach

Ha, wypadałoby zrobić ankietę. Przyznajcie się drogie SL-owe dziatki, ilu z Was poszło na przyjęcie wujka Philipa? Ja wykonałam kilka podejść. Według klucza - listy wystaw na simie świętującym . Nie przebrnęłam nawet przez 1/3. Trochę żałuję, bo to nie w moim stylu (ktoś grywa w Heroes of Might&Magic? Ja z tych, co nie odpuszczą, zanim nie oflagują wszystkich kopalni). Ciężko powiedzieć dlaczego nie skończyłam. Może z powodu przesytu - jakoś przytłaczała ta mnogość pozycji; może z powodu ogólnej duchoty - czarna, błyszcząca zewsząd glowem wyspa urodzinowa przytłaczała bardziej niż jej eklektyczny content; może dlatego, że nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to, co tam widzę, jest naprawdę klasycznie i zwyczajnie kiepskie, a może z powodu czekających na mnie misji w Age of Conan. Nigdy się już nie dowiem, niech więc nieudane (jak dla mnie) urodziny Second Life dołączą do pudełka z tajemnicami wszechświata. Chciałam załatwić to przyzwoicie i przynajmniej pojawić się na przemowie Phili...

Metropolis Crap

SPEAKER shouts: Have you gone mad? If the Heart Machine is destroyed, SPEAKER shouts: the entire workers' city will be flooded!! SPEAKER shouts: The destruction of the Heart machine SPEAKER shouts: Maria and Freder come to the rescue... SPEAKER shouts: let the children drown in the Flud... Ależ to było show! Velazquez Bonetto, owner grupy CARP (Cybernetic Art Research Project) zrekonstruował na swojej wyspie Diabolus Art space scenografię z filmu Fritza Langa z 1927 roku - Metropolis - i wystawił sztukę opartą na zachowanym scenariuszu. Premiera jest już wprawdzie o kilka dni za nami, ale wczoraj wieczorem spóźnialscy dostali powtórkę. Walczyłam wytrwale to z przepełnionym simem, to z lagiem i na niewiele się moje miotanie zdało. Zobaczyłam jedynie fragment. Ale jaki za to imponujący! Z racji, że oryginał tej pięknej, cudownej i pionierskiej futurystycznej dysutopii nie przetrwał, odtwarzano go wielokrotnie na masę sposobów. Osiem lat temu choćby powstała manga o tym tytule autors...

Scottius Polke

Jako że zostałam ostatnio obdarowana tytułem bogini gejowskiej tolerancji, miałam w planach na wczorajszy wieczór paradę "OUT and PROUD" wspierającą dumnych homoseksualistów. Okazało się jednak, że bezpłodna przekora ze mnie ulatuje coś ostatnio, bo jakoś koniec końców wylądowałam u Portugalczyków, którzy otwierali sobie i ku swojej uciesze nową wystawę w LX Gallery . Scottius Polke, (chyba) świstak z fioletowym piórkiem wpiętym do kapelusza - bo on właśnie był gwiazdą wieczoru - jest artystą tworzącym przede wszystkim w RL. Przyszło mu jednak do głowy coś ciekawego. Zamiast wzorem kolegów pakować do Second Life JPEGi ze swoimi realowymi wyczynami, rekonstruuje dzieła in-world zupełnie od podstaw. Primy i particle sprawiają, że to, co oryginalnie było dwuwymiarowe, zyskuje dodatkowe D. Na moich fotkach rzecz jasna tego nie widać, dlatego zapraszam do galerii. Efektu jego pracy kiepskim nazwać nie można, ale daruję sobie dywagacje. Liczę, że Hacintho zrobi to lepiej (przecież...

Bohema

(fotka by Linka) "Zrobimy z Ando miejsce, w którym będzie nam się wszystkim chciało być" rzekła Morri. I jak postanowili, tak uczynili. Wczoraj wieczorem słowo oficjalnie stało się ciałem. Długo czekaliśmy, ale było warto. Budowa rozpoczęła się kilka miesięcy temu, jeszcze w Republice, nic więc dziwnego, że już na starcie czułam się związana. Chociaż to i tak ma znikome znaczenie. Bohema ma bowiem w sobie ten specyficzny, niesamowicie ciepły i dekadencki zarazem klimat, który nie pozwala nie czuć się tam jak w domu. Są w Second Life parcele, całe wyspy nawet, na których budynki i meble wydają się mieć funkcję tak skrajnie użytkową, że wręcz sprawiają wrażenie jedynie zarysowanych szkicowo. Umowne, schematyczne znaki odsyłające nas do drzwi, obrazu na ścianie, krzesła i okna. Niby ok, niby ważne co i z kim, a nie w jakiej scenerii. A jednak... W Bohemie chce się być, bo w Bohemie czuć przestrzeń. "It takes immersion", żeby zrobić coś takiego. Morri i Ando potrafią sp...

Czerwony Kapturek - queerowski pornol w konwencji baśniowej

Chciałoby się powiedzieć, że byłam. Niestety to by było zbyt naciągane. Nie da się też stwierdzić, że nie byłam. Ostatecznie ustawiłam ava w sali kinowej. Crash pozbawił mnie jednak przyjemności obejrzenia filmu w akompaniamencie spontanicznych reakcji współwidzów. Cóż, tłok i lag, jak to na premierze. Na tym jednak się urok funkcjonalności kina zasadza, że można tam zachodzić, gdy się chce, a nie gdy każą. Nie straciłam więc niczego poza premierowym popcornem. Dlatego wypowiadać się będę. Pierwsze, co mam do powiedzenia, to że całość jest tak dobra, że jest sens krytykować. Drugie, to że gdy wróciłam z YouTube'a do SL, na czacie Piwnicy pod Aniołami pojawiła się wypowiedź Hacintho Hueta, którego cytowanie może być odebrane jako jakieś tam faux pas , niemniej powstrzymywać się nie będę, bo sens to ma: Obejrzalem dzis ciekawy film. A wlasciwie cztery filmy, nie wiedziec czemu puszczone razem. Jeden, to mily wstep do bajki, w rytmie muzyki Wasowskiego i cudownego tekstu Przybory. Na...

Dysputa o grach

Nie, to nie jest ciąg dalszy katowanego od roku, choć niestety jeszcze nie "za-" na śmierć wątku z forum . Choć tematem debaty były gry, nikt ani słowem nie nawiązał do spędzającej niektórym sen z powiek definicji. I chwała Lindenowi za to. Zorganizowany przez Second (i First) UMCS panel dyskusyjny Perspektywy rozwoju gier komputerowych we współczesnej kulturze polskiej ściągnął zarówno przed mikrofon w RL (podczepiony do awatara Rafa), jak i do samego SL osoby, które nieco na ten temat do powiedzenia mają. Między innymi jednego z moich ulubionych medioznawców (powinnam napisać ludologów? może kiedyś przestanie mnie bawić to słowo) Mirka Filiciaka. Bardzo to miłe. O czym było, będzie można już niebawem posłuchać. Nagranie z dyskusji powinno pojawić się na portalu " Wiedza i Edukacja " na dniach. Ja chciałam tylko zauważyć szczegół. Z jednej strony można by pomyśleć, że zorganizowanie tego typu spotkania w Second Life jest jakąś tam sugestią, co do natury naszej pla...

Otwarcie Second Katowic

Darzy się nam w tym naszym SL na wiosnę, oj darzy. Second Poland uraczyło nas właśnie swoim nowym dzieckiem, kolejną kopią polskiego miasta. Tym razem na tapetę poszły Katowice, zwane w żargonie drugopolan "Second Poland START". Też ładnie. Zapowiadane hucznie otwarcie rozpoczęło się punktualnie, co w naszych SL-owych realiach wzbudzić może tylko podejrzenia. Kto tu kiedykolwiek cokolwiek zaczął punktualnie?! Przecięcie wstęgi mi umknęło chyba (albo było tylko metaforyczne). Może za bardzo uwagę przykuwała jakaś pani, rozdająca koszulki firmowe (swoją drogą siłę przebicia godną przekupki miała niebywałą, bo chwilę później, nawołując na koncert, skutecznie i bez skrępowania zajęła się spamowaniem obcych grup). Na pierwszy ogień poszła przedstawicielka Urzędu Miasta (z tego, co zrozumiałam), która była na tyle miła, żeby podać dokładną sumę, jaką Supremum zgarnęło za wprowadzenie Katowic do Second Life i skwapliwie wyjaśniła, że utrzymanie wyspy już nic więcej nie będzie podatn...

Hippopotomonstrosequippeddaliophobia*

No i wyszło niepremierowo. A miało niemal czasu zabraknąć. Czerwony kapturek w Piwnicy pod Aniołami i Songs of Marilyn Monroe w Second Life Opera (w wykonaniu ekipy Teatru Królewskiego, który przetrwał mimo upadku królowej). Jak to zazwyczaj bywa, im więcej ma być, tym mniej jest. Dziewczynka, wilk i babcia odwołani, Marilyn niby była, ale co z tego, skoro znów się na stream nie załapałam i jedyne, co słyszałam, to ekstatyczne pojękiwania seksualne z widowni. Widziałam też niewiele, bo przy około 80 osobach na widowni nagłe przeskoki scenograficzne jakoś nie służą. Tweebuffelsmeteenskootdoodgeskietfontein, chciałoby się rzec (afrykańskie słowo oznaczające 'dwa bawoły ustrzelone jedną kulą'). Na śmierć. P.s."Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz!" powiedział barman z Bohemy Morri i Ando, do których poszłam się wyżalić. O przyczyny gadatliwości pracownika pytajcie pracodawców. Ja jedynie staram się dostosować. P.s.s. poza Konstantynopolitańcz...

Your World. Your Imagination. Your Award.

Przypominam, że zostały tylko dwa dni na oddanie głosu. Second Life Residents’ Choice Awards czekają. Zabawcie się, bo myślę, że wyniki mogą być całkiem ciekawą rozrywką. Wielka gala 17 kwietnia. Nagrody przyznawane będą w całkiem wymyślnych kategoriach: My favorite place to groove on Live Music My favorite place to Buy Stuff inworld My favorite place to Dance my prim toes off My favorite place to RP or Play Games with friends My favorite fabulous Fashion Designer My favorite house-rockin’ DJ My favorite massively talented Musician My favorite visionary Machinimist My favorite awesome Architect/Builder My favorite wizard-like Scripter My favorite cuddly Linden Bear Museum Best place to buy a Virtual Pet My favorite place to take you Back in Time My favorite place for Intellectual Conversation Best place to Learn Another Language My favorite culturally consequential Museum/Art Gallery My favorite brainy Science Experiment/Exhibit My favorite source for Second Life News My favorite fing...

Uroczyste Rozwalenie Republiki

Jakoś w ostatnim tygodniu lipca dowiedzieliśmy się, że SL'ang pokryje koszty wynajmu wyspy na czas budowy, ale musimy się uwinąć przed końcem miesiąca. Morrigan rzuciła się do zmagań z megaprimami-puzzlami, które później miały stać się płytą Rynku, Jacek i Lincoln zaczęli na dobre wyzywać się od socjalistów, wyszarpując sobie nawzajem ostatnie paragrafy Małej Konstytucji, a ja kończyłam akurat ustawianie w oknach kamienic tekstur i przezroczystości według wytycznych Ayumi, która nic a nic się nie odzywała, bo wydłubywała z brzydkich primów 'polską' fontannę. Właśnie wtedy stojący na Rynku i skrobiący coś sobie po swojemu w skryptach Sql, przemówił: "Uzi, później to wszystko rozwalimy, dobra? Na koniec. Obiecaj." (czy jakoś tak, bo straciłam pliki z logami przy ostatnim formatowaniu dysku). Tak też się stało. Osiem miesięcy później wysadziliśmy w powietrze nasze dzieło. Dokładnie w takim samym składzie, w jakim go budowaliśmy. Wszystko było, jak zawsze. Sql napisał...

"Maszyny latające cięższe od powietrza są niemożliwe"

Wypowiedziane w 1895 roku słowa Lorda Kelvina, szefa British Royal Society - “Heavier-than-air flying machines are impossible” - stały się mottem sponsorowanej przez samego Sir ArthurConan Doyle'a (tego samego, na którego trafiłam w wirtualnej Białorusi, wędrując śladami Mickiewicza ) i otwartej uroczyście wczoraj wieczorem w R.F.Burton Library wystawy Past Futures . Przesłanie tego, co pokazała nam organizatorka eventu Canolli Capalini najładniej nazwał (kopiący w primowy wehikuł czasu i mamroczący coś o popsutej kupie złomu) Euzeb. Past Futures mówi o ograniczeniach naszego umysłu. O tym, że nawet jeśli wyciągniemy rękę po coś przekraczającego to, co widzimy za oknem, to zawsze sprowadzimy to do tego, co już znamy. Rozwój to tylko ciąg zbiegów okoliczności. Sznureczek przypadkowych pomyłek. "Ekspert to taki człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie. [...] Kto rzeczywiście pragnie wymyślić coś nowego, nie może nie być szalonym" - powi...

Sushi u Szekspira

Prosto z premiery w Morfinie pobiegłam na wielkie otwarcie Blackfriars Theatre . Przedstawienie - pierwszy akt Twelfth Night - przegapiłam, ale do nadrobienia. Od 1 marca grane jest w każdą niedzielę o 1:00 PM i w każdy wtorek o 6:00 PM PST. Załapałam się natomiast na afterparty, na którym serwowano sushi wprost z nagiego ciała Codebastard Redgrave . Przy akompaniamencie szekspirowskiego freestyle'u w wykonaniu aktorów Globe Theatre Iny Centaur zebrani wyjadali kawałki surowej ryby z ryżem, obnażając wdzięki urodziwej pani. Mimo że kolacja nie była darmowa, Jacek ewidentnie konał z głodu (poznałam po kropelkach śliny wyciekających z kącików jego ust i nieco błędnym wzroku wlepionym w listeczki na piersiach 'talerzyka'). Cena poszczególnych kawałków stroju Cody wahała się od 100 do 10000 L$. Całość kreacji warta była okrągły milion lindenów, który (jeśli spożyty) przeznaczony miał zostać na rozwój SL Shakespeare Company. Frykaśnie. P.s. Przedstawienie też na pewno było nie...

Lasy i Rozlewiska w Morfinie

Lasy i Rozlewiska Marguerite Duras, przetłumaczone, przebrane i wyreżyserowane przez świętującą dwulecie Centrum Polska Blancę Carter, są zdecydowanie do obejrzenia jeszcze raz. Tekst rewelacyjny, ale jeden z tych nieSLowych. Jaki procent ponad godzinnego przedstawienia umknął mi przez pobłyskujące okienka IMów, jaki przez problemy techniczne ucinające voice...? Lepiej zapytać, jaki procent do mnie dotarł. Na pewno wystarczający, żeby żałować tego, który straciłam. Gratuluję aktorom - Beacie Xue (której fanką jestem zagorzałą od czasu jej roli kota w Alicji ) , Jantarce Balczo, Adamusowi Inglewood, a przede wszystkim Alice Blue, która debiutantką jest niezwykła, bo wdarła się na deski sceny zaiste przebojowo (z żywym zainteresowaniem śledziłam jej kroki - dosłownie). Gratuluję też pomysłu niedołączenia do zaproszenia LM do skyboxa. Poważnie. Z zamieszania na dole powstał całkiem niezły happening (dziękuję Magnusowi za pomocną dłoń). "Jest pieknie czy gówniano? Jest pieknie....
Copyright © Plateau Project by Uzi Boa
Design out of the FlyBird's Box.