poniedziałek, 10 sierpnia 2009

I znów to samo

Urokliwe warkoczyki losu przyprawiły mnie o lekkie mdłości, zaplatając kolejne kółeczko.
Jak bardzo by się nie starać, nie da się ani na proces plecenia wpłynąć, ani go ignorować. Można tylko spiralkować, o ile trafi się na ten moment, gdy przeskakuje kolejne 360° (wersja optymistyczna).
Właśnie mi się świat wydziera do ucha, że to już.
Nie pisałabym o tym, bo ani Was to interesuje, ani Wasz biznes, ale przy okazji wypada pomachać Wam rączką i przesłać całusa.

Stary znajomy pojawił mi się z powrotem, choć incydentalnie, dosyć niespodziewanie. Znajomym jest, mimo iż nie tylko moim, to na tyle starym, że nawet nie łudzę się, że choćby 1/4 z żywych awatarów o nim pamięta.
Nie powiedział nic nowego. Powiedział to samo, co klepię na tym blogu od kilku miesięcy:
"FUNU już nie ma dawno! Bo tam już NIC nie ma. Jak w pustej fabryce. Tylko wiatr gwiżdże."
Poetycko, nieprawdaż?

Uwielbiam symbole. Można się ich złapać. Niech więc będzie, że skoro on mi strzelił na Second Life starcie, on też da znać, że to już meta. Satysfakcjonująca wymówka.

Bez scen i dramatów. Konta nie kasuję. Mam tam w środku jeszcze kilka zabawek. Ale szczerze i z głębi serca wyznaję - o SL pisać już mi się nie chce.
Pewnie jeszcze kilka kolorowych pikseli wpadnie w moje awatarze ręce, ale nie obiecuję, że będę się trzymać tematu. Wypadałoby założyć nowego bloga, ale za leniwa jestem na mnożenie bytów. Jeszcze się zastanowię.

Tak czy owak, dzięki.

Całusy,
Uzi
Prześlij komentarz

Obserwatorzy

UA-4213500-1