czwartek, 15 stycznia 2009

Dziewczynki ze studni rządzą

Dobrobyt jest przekleństwem ludzkości. Spokój i cisza to śmierć. A przecież ludzie chcą żyć, przetrwać, zachować ciągłość gatunku. Raj nie leży zatem w naszej naturze. Uspokojenie, do którego dąży świat, będzie jego końcem. Dlatego naszym pierwszym obowiązkiem, jako istot żywych, jest wzniecanie tyle zamieszania, ile to tylko możliwe. Wojna i chaos uchronią nas przed śmiercią. Dla dobra nas wszystkich nie wolno poddawać się błogości, trzeba się bać.
Już dawno pojęłam, że nie wypada być pasożytem, trzeba światu dać coś od siebie w podziękowaniu za to, że można z niego korzystać. Jako że ignoruję prokreację, w ramach rekompensaty postanowiłam, że regularnie, w czasie wolnym będę się bać.

Metodologia bania się to sprawa poważna. Nie czas i nie miejsce na takie rozważania. W skrócie powiem tylko, że postanowiłam bać się według jakiegoś klucza. Szkoda energii na banie się spontaniczne i nieukierunkowane. Lepsze efekty daje obranie konkretnego obiektu budzącego strach. Nie przypadli mi do gustu mordercy i gwałciciele, wybrałam zatem coś innego.
Boję się cyrku (całościowo - clownów, połykaczy ognia, tancerek wyginających się nienaturalnie na trapezie, zdeformowanych ciał itd. -> vide Człowiek słoń Davida Lyncha) i dziewczynek ze studni (czy też Białych Chat Davida Lyncha). 




Boje się Davida Lyncha, ale to temat długi, skupię się zatem na krótkim - dziewczynki ze studni.
Ma mała w sobie ten urok, któremu mało kto potrafi się oprzeć. Mi siadła na mózgu i odejść nie chce. Wielki Guru Równości Dsx Viking słusznie zauważył, że to dobry znak, że jak nie chce odpuścić, to znaczy, że jej na mnie zależy. W ramach solidarności może, a może w celu zachęcenia mnie do rozwijania swojej pasji, Dsx podarował mi dwa obrazki na temat. Niezwykle to miłe zobaczyć siebie oczami innych.


Zrozumienie znalazłam także u mojej fryzjerki. Dorzuciła nawet coś od siebie - radę. Przestrzegła, żebym nigdy nie podawała ręki zmorze, bo zabierze mnie ze sobą. Spytałam, po czym rozpoznam, że to zmora. Powiedziała, że jak przyjdzie, to będę wiedziała, że to ona (to chyba trochę tak, jak z prawdziwą miłością, nie?). Chciałam się odwdzięczyć i przedstawiłam jej teorię Shuftana. Zgodnie z myślą Jacka, pani Iwonka nie ma powodów spać przy zapalonym świetle, bo poprzednia lokatorka jej mieszkania po śmierci nie ma możliwości nadal tam przebywać. Uzasadnienie jest całkiem spójne - jeśli duchy są niematerialne, nie działają na nie prawa fizyki, czyli i przyciąganie ziemskie. Ziemia się obraca, duchy pozostają tam, gdzie były. Sensowne.
Pani fryzjerka chyba się obraziła, bo mam krzywo przyciętą grzywkę.

Nieco mniej łaskawy był dla mnie Euzebiusz. Zabrał mnie w jakieś budzące grozę miejsce i karmił linkami do YouTube. Mniej więcej w tym stylu:



Dumny z siebie poszedł off, a ja zostałam ze swoimi lękami. Pomógł mi dopiero pocieszacz blackfisha. Polecam. Przyda się, jak tylko Aman rozpocznie wypełniać swoje obowiązki. Czas, aby w Republice zapanował strach. Musimy zadbać o dobro ludzkości. 
Były minister postanowił ratować świat, poświęcając to, co ma najcenniejszego - swoje dobre imię i nieposzlakowaną opinię. Od wczoraj Republika ma swojego własnego kata. Czyja krew jako pierwsza popłynie naszymi ulicami?
Drżyjcie wszyscy. Powiem tylko, że królowa chce odzyskać swój pałac.

W ramach projektu wzbudzania lęku, Ennio codziennie rano podeśle Wam w notce coś słodkiego do porannej kawy. Kto przegapi, może nadrobić na jego blogu. Odcinek pierwszy już dostępny.

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

UA-4213500-1