piątek, 30 stycznia 2009

Friendly greetings!

Jestem dosyć wrażliwa na królicze wdzięki (choć to dziwne może, ale tylko w SL), nie mogłam nie zauważyć zatem nagromadzenia króliczej słodkości na wyspie Education Support Faire. Pełno ich tam wszędzie. Jeden jednak zdołał się wyróżnić z tłumu współtowarzyszy w gatunku.
Wielki, biały, otoczony listkami i płatkami w kolorach, na widok których "Friendly greetings!" samo się pcha na usta.
Może i Pathfinder jest królem projektów edukacyjnych w SL, ale to inny Linden ściąga na siebie światła jupiterów, gdziekolwiek się pojawi (zapewne przez te krzykliwe kolory, w które się stroi). 
Torley Linden. Resident Enlightement Manager. Nasz Prometeusz. Zszedł z Olimpu, by przynieść nam śmiertelnym ogień oświecający mrok naszej niewiedzy.


Nie pisałabym o nim zupełnie, gdyby nie niegdysiejsze odkrycie Ayu, że Linka nie zna Torleya i odkrycie Linki, że prawie nikt w polskim SL nie zna Torleya.
A jest po co znać.
Jego tutoriale to najprzyjemniejszy i najprzystępniejszy sposób poznawania tajników technicznego aspektu Second Life. Torley otrze pot z czoła, gdy będziesz rezował pierwszego prima i podtrzyma kamerę, gdy będziesz kręcić swoją pierwszą machinimę. Torley wie wszystko i niczego nie ukrywa.
A najlepsze w nim jest to, że niezależnie, czy przekazywane przez niego informacje są Ci potrzebne czy nie, i tak nie da się od niego oderwać. Torleya się podziwia, jak podziwia się happening. Ja mogę patrzeć bez końca (najlepiej wchodzi po piątej godzinie w brudnym i śmierdzącym pociągu).
Polecam wszystkim.
(Wizyta na wyspie Torleya, Here Island jest obowiązkowa. Chociaż raz. Trzeba zobaczyć ten szaleńczy umysł.)


Kilka linków do entuzjastycznego Lindena:
Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *