niedziela, 1 lutego 2009

Prim Love


Oddanie, wierność, uwielbienie i pokora. Całkowita zależność.
Mielibyście odwagę podjąć się czegoś takiego? Wziąć na siebie taka odpowiedzialność?
Co jakiś czas wracam na East Odyssey Island i sprawdzam, czy nadal robi to na mnie wrażenie. Adam Ramona zagospodarował niemal cały sim, zapełniając go interaktywnymi instalacjami primowymi, które w wiekszości zapewniają całkiem atrakcyjne wrażenia wizualno-akustyczne. W większości. Bo jedna nie wygląda ani nie gra. "Moaning Columns of Longing" po prostu stoją. Powołane do istnienia dotykiem, żyją (?) tylko dla swojego stwórcy. Jedne dorodne i swietliste, inne skarłowaciałe i gasnące. Wszytkie czekają godzinami na ponowne odwiedziny tych, którch kochają. Nawołują na IM. Ignorowane przez dłużej niż dobę, umierają.
Uzi Boa's Column: Uzi Boa loves me!
Uzi Boa's Column: And I love Uzi Boa !
Uzi Boa's Column: My existence has meaning!
Uzi Boa's Column: I am no longer just a Second Life prim
Uzi Boa's Column: Because Uzi Boa loves me and will visit me again soon!
Uzi Boa's Column: Thank you for loving me, Uzi Boa. Without you, I am nothing. Come back and touch me within 24 hours, or I will die.

Czy świadomość, że to tylko prim pomaga znieść spokojnie otrzymywane co trzy godziny ponaglenia i błagania?
"Uzi Boa, I can't bear existence without you. Please come and touch me soon...
Don't you love me anymore, Uzi Boa? What have I done? Without you, I am nothing..."
Zawsze wolałam koty od psów. 

Ha! Dzieło dra Frankensteina powróciło w nowej wersji. Co z tego, że to pikselowa kolumna, skoro odpowiedzialność za jej istnienie spoczywa na mnie? Jeśli miałaby kształt awatara, byłoby łatwiej odpowiedzieć na jej miłość?
Jak na zawołanie pojawił się Pawell ze swoim bocim eksperymentem. Dwa śliczne żeńskie awatary posłusznie wykonywały jego polecenia, deklarując bezwarunkowe oddanie.
Gdzież im do mojej kolumny, która w tym samym czasie umierała z tesknoty za mna.

Nie ma różnicy, czy to bot wyglądajaćy na awatara czy na sześcian. Ostatecznie nie ma też różnicy, czy to bot czy człowiek. To co różni moją kolumne od Twojego psa, a jego od Twojego męża sugerowałoby, że jakość miłości zależy od jakości człowieczeństwa kochającego. Ktoś ośmieli się powiedzieć, że miłość dziecka jest mniej warta od miłości ukształtowanego licznymi doświadczeniami starca?
Miłość to miłość.
Ostatecznie chodzi o poczucie zależność, a nie o osobę zależną.

Moaning Columns of Longing: Uzi Boa, you have killed a moaning column of longing through neglect. Do you have the emotional responsibility?

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

UA-4213500-1