niedziela, 8 lutego 2009

Remanent


Śnieg za RL oknem zupełnie mi już stopniał, a w telefonie zaczęły pojawiać się SMSy wychwalające aurę. O sportach zimowych można już tylko pomarzyć (stąd tymczasowy stok narciarski w Republice). Posprzątałam mieszkanie, przeinstalowałam system operacyjny (tracąc tym samym całą muzykę) i posortowałam buty i sukienki w inventory. W słuchawkach energetyzujący David Guetta zastąpił towarzyszący mi od jesieni Gotan Project. Ewidentnie nadchodzi wiosna.
Przypływ sił witalnych wyrwał mnie z zimowego odrętwienia i zdałam sobie sprawę z tego, że i wyspę trzeba by ogarnąć. Przespacerowałam się po okolicy z notesikiem w rączce. Ostatecznie stuknęło nam pół roku, co w połączeniu z nadciągającym wiatrem odnowy powinno skłonić do jakiś tam modyfikacji. Odhaczałam i dopisywałam. Część rzeczy była tam, gdzie je zostawiłam. Część się zgubiła, trochę nowych pojawiło się nieco samorzutnie.

Masakrator primowy zwany potocznie Forumową stoi pusty, podobnie jak wzbudzający jeszcze niedawno tak wiele kontrowersji klub Goal. Odchudzone Rainbow przygotowuje się do balu walentynkowego i reklamuje swoje usługi pocztowe (Eve i Anka mają chyba swatające zapędy, bo oferują pośredniczenie w wyznaniach miłosnych dla nieśmiałych). 14-lutowe plany zajmują także pracowitych niezwykle właścicieli SKY Club. Planują na ten dzień coś większego. W kamienicy po Domu Kultury powstał klub japoński Kaśki. Otwierała go wczoraj. 



W tym samym budynku Szewrep ze swoimi cudownymi aktorami wystawia nadal Moulin Rouge (w nieco zmodyfikowanej wersji). Tuż obok, w niegdysiejszym Soul Machine Linki, Maodnna, Madelaine i Pawell ustawiają właśnie skyboxy w pierwszym polskim darmowym burdelu (otwarcie w poniedziałek). W byłym biurze Minister Bey Wielki Guru Równości vel Grzyb zainstalował zyngownię (ciekawy przeskok). Krzysiek  i Agatka na terenach rządowych zabrali się za wspieranie sztuki. Pierwsza galerie już stoi (u Krzyśka trwa walentynkowy konkurs fotograficzny), druga się buduje. 
Pietia niezmiennie skupia się na prowokowaniu rządu i przyozdobił nam wyspę kolorowymi platformami. Ennio zamiast siedzieć w swoim piłkarskim lokalu, zadomowił się u stóp republikańskiego rycerza, całkiem sprawnie przerabiając go na swoje lokum, a Ayumi właśnie dzwoniła, zgłaszając potrzebę przebudowania całej PR pod potrzeby jej biblioteki.



Rozglądnęłam się po rynku. Nie znałam prawie żadnego z kręcących się tam ludzi. Zwłaszcza tych wywijających przed siedzibą fundacji Nautilus, której dumny gospodarz zaszczycił mnie wczoraj towarzystwem podczas popołudniowego relaksu pod drzewem.

Ech...
Jakby to jednak powiedziała koleżanka moja jedna - cóż to wszystko znaczy w obliczu tego, że gdzieś tam Filon zakochał się w martwej Alinie.


Prześlij komentarz

Obserwatorzy

UA-4213500-1