poniedziałek, 29 września 2008

Aukcja mebli w PR


Stuk młoteczka rozniósł się po rynku Republiki i odbił się echem między kamienicami, nawołując spragnionych emocji Obywateli. Roberto Constantine, pomysłodawca i organizator wydarzenia, rozpoczął pierwszą w historii naszej wyspy aukcję (choć zapomnieć nie wypada, że licytowaliśmy się już w raz tym zakątku serweroni LL - z okazji tegorocznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ale to zupełnie inna opowieść :) )

Założenie było proste, każdy chętny może wystawić swoje obiekty na licytajcę, o ile przystał na obligatoryjną, mrożącą krew w żyłach cenę wywoławczą 1 L$. Wyśmienita okazja dla łowców dollarbie z jednej strony, z drugiej natomiast, nie ma się co oszukiwać, niektóre z puszczonych pod młotek zestów znacząco przekroczyły swoją cene sklepową.


Aukcja była tematyczna, licytowaliśmy meble. Przez cały tydzień można było w narożnej kamienicy obok pałacu oglądać zrezowane obiekty, a dla tych, którym nie udało się wygrać upatrzonej kanapy czy stolika, zostawiamy je jeszcze na kolejny tydzień. Tym razem z możliwością zakupu w cenie ustalonej przez creatora. Niedzielny wieczór był jedyną szansą na zdobycie kompletu wypoczynkowego do naszych pikselowych willii za cenę zależną tylko od nas. 


Jak na mój gust, pomysł Roberto był strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że możemy gościć na wyspie kreatywnych, zdolnych ludzi i prezentować ich dzieła naszej republikańskiej społeczności (kto wie, ile nieodkrytych talentów krąży po SIMie tuż obok nas), to dodatkowo tego typu inicjatywy są ciekawą alternatywą dla klasycznych SL-owych zakupów. Osobiście jestem zbyt leniwa, żeby biegać od slepu do sklepu klikając w milczące vendory. Nudnawe to odrobinę. Wolę siedzieć wygodnie z moimi dwórkami i poczekać, aż vendory przyjdą do nas :) Inną sprawą jest też to, że aukcja jest całkiem konkretną informacją zwrotną dla creatora. Zamiast obyspywać przyjaciół teleportami o treści “zbudowałem coś nowego, wpadniesz powiedzieć, co myślisz?”, wystaw Drogi Twórco swoje dziecko na licytację, będziesz mieć pewność, że ocena jest szczera. 


Mam nadzieję, że niebawem Roberto zorganizuje kolejną aucję. Jaką tym razem? Osobiście nie miałabym nic przeciwko butom :) Ale mogę się też spokojnie zadowolić biżuterią. Mam jedynie pewne obawy, co do licytowania żywego towaru i wolałabym, żeby nikt nie poszedł w ślady Euzeba, który wystawił naszego królewskiego Misia. Niezależnie od tego jak bardzo jestem oburzona faktem, że Miś poszedl za marne 201L$, szcześliwej nabywczyni Margolci serdecznie gratuluje (/me cedzi przez zaciśnięte zęby “udało Ci się farciaro, bo dostępu do sieci nie miałam!”).


Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *