niedziela, 10 maja 2009

Oral fixation

Jako osoba wiecznie głodna i nazbyt gadatliwa dużo uwagi poświęcam temu, żeby trzymać buzię zamkniętą. Ostatnie sprzątanie inventory (huh... trudno uwierzyć, ale uporałam się z tajemniczym i budzącym grozę, rozrastającym się przez dwa lata folderem o wszystko mówiącej nazwie "stuff") obudziło we mnie miłość do wszelakich zapychających usta attachmentów.
Oczywiście mam swoich faworytów. Na przykład szczoteczkę z pastą do zębów z pięcioma różnymi animacjami szorowania (z czego jedna jest nieprzyzwoita nieco, wiec nie używam) z Magic Nook, sklepu słynącego z asortymentu tak skrajnie absurdalnego i nieprzydatnego w Second Life, że aż nie da się nie zakochać. Albo te czeresieńki od Griffin's z fotki powyżej (ostatnio krzyczeli o niej na grupie Z.Z.Z.). Efektownie buchający z usteczek Cold Breath, który mam skądś, ale nie pamiętam skąd i równie bezSLURLowy lizaczek Heart Lolly, zgarnięty od Morri czy Ayu jeszcze przy okazji którejś tam ze SL'angowych bezsennych nocy (jego piękno sprowadza się do poruszania zazwyczaj nieporuszalnego - awatarzego języczka). Rewelacyjna jest torebka ekspresowej herbaty z grupy 'i love 13', niestety przyczepia się w miejscu rzęs/okularów, co trochę drażniące (nie lubię wybierać). Choć i tak nic nie pobije klasycznych gum balonowych (np. ta z załączonymi gesturkami ->stąd<-), zwłaszcza tych z regularnie powtarzającym się, doprowadzającym do szału wszystkich wokół dźwiękiem pękania...
Trochę tego jest. Niemniej ciągle czuję niedosyt. Potrzebuję attachmentów do każdego stroju i nastroju!
Liczę na Wasze zasobniki i dobrą wolę. Podeślijcie LMy do miłych miejsc z klawymi zabawkami. Strasznie mnie wzięło.

(dzięki Morri za tosty)

Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *