poniedziałek, 23 marca 2009

"Maszyny latające cięższe od powietrza są niemożliwe"

Wypowiedziane w 1895 roku słowa Lorda Kelvina, szefa British Royal Society - “Heavier-than-air flying machines are impossible” - stały się mottem sponsorowanej przez samego Sir ArthurConan Doyle'a (tego samego, na którego trafiłam w wirtualnej Białorusi, wędrując śladami Mickiewicza) i otwartej uroczyście wczoraj wieczorem w R.F.Burton Library wystawy Past Futures.
Przesłanie tego, co pokazała nam organizatorka eventu Canolli Capalini najładniej nazwał (kopiący w primowy wehikuł czasu i mamroczący coś o popsutej kupie złomu) Euzeb. Past Futures mówi o ograniczeniach naszego umysłu. O tym, że nawet jeśli wyciągniemy rękę po coś przekraczającego to, co widzimy za oknem, to zawsze sprowadzimy to do tego, co już znamy. Rozwój to tylko ciąg zbiegów okoliczności. Sznureczek przypadkowych pomyłek.
"Ekspert to taki człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie. [...] Kto rzeczywiście pragnie wymyślić coś nowego, nie może nie być szalonym" - powiedział Niels Bohr i zamierzam mu przytaknąć (choćby dlatego, że z zasady przytakuję każdemu, kto łapie fizykę kwantową).

Zgodnie z bąbelkową teorią rzeczywistości, którą tak cierpliwie wykładał mi mój towarzysz, obiekt A ma teraz całkiem sporą wolność w przejściu do stanu B, C, D, E... Przyszłość zależy zatem od mojej decyzji, która wybąbelkuje nam nową rzeczywistość. Jeśli mój post do tego momentu jest obiektem A, to widzę kilka wariantów:
stan B - rozwinę myśl w sposób prowadzący wprost do ironicznego niespełnionego szoku przyszłości i pośmiejemy się nieco z 'pudeł intuicyjnych' (choć te ostatnio są raczej moją domeną) futurologów odnośnie roku 2000. Coś w stylu "Znikną autobusy kierowane przez ludzi i kasjerki w supermarketach i barach. Takie prace będą wykonywać androidy, które będą również wyprowadzać psy na spacer i walczyć zamiast żołnierzy" (Faith Popcorn, The Popcorn Report, 1991);
stan C - pójdę bardziej w swoją dziedzinę i wspomnę o tych, którym przynajmniej odrobinę się udało. Poopowiadam o szklanych domach Żeromskiego i na tyle trafnych przewidywaniach Mickiewicza w Historii przyszłości, że aż można zacząć podejrzewać, że faktycznie ktoś mu ją pokazał (nic dziwnego, gdybym dysponowała odpowiednim pojazdem, też uderzyłabym prosto do niego). Zapewne cytować będę obszernie Podróż Dwudziestą z Dzienników Gwiazdowych Lema i rozważać skutki projektu naprawiania historii przy użyciu wehikułu czasu, co zapewne doprowadzi do konkluzji iście Dänikenowskich.
stan D - uznam, że post jest o wystawie, a nie o moich wnioskach z wystawy i zrelacjonuję szczegółowo niespodziewane pojawienie się Doctora Obolensky'ego (na zdjęciu powyżej), który wpadając na salę krzyczał: "The exhibition is today, I hope. I had missed it three times before. Ah, the right day, finally."
stan E - zaktualizuję wszystkie warianty i będę się cieszyć kumulacją bąbelkową, martwiąc się jednocześnie skutkami, jakie tego typu namnożenie rzeczywistości będzie miało na czytelników. To już nie będzie podróż w czasie - między bąbelkami - to będzie kilka przyszłości jednocześnie. Czy to znaczy, że odbiorca także będzie musiał uporać się z kilkoma stanami naraz i nikt bez skłonności do chorób psychicznych nie zdoła dotrwać do końca posta?
stan F - nie zrealizuję żadnej z opcji w ramach protestu. I tak nie wierzę w to, że kiedykolwiek miałam jakikolwiek wybór. Powstrzymam się więc od zapełniania bąbelków contentem. Rzeczywistość tego posta będzie się opierała na braku. Wiem, wiem, to nadal bąbelek, ale przynajmniej jakąś nihilistyczną satysfakcję mi przyniesie. Oby i Wam.

Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *