poniedziałek, 15 grudnia 2008

Nigdy nie otwieraj linków od nieznajomych/martwych awatarów

Linka podesłała mi URL, który zostawiła jej Emus, która dostała go ponoć od kolegi, który miał go nie wiadomo skąd i którego nikt nie zna. Tylko Morri była na tyle przytomna, żeby go nie wziąć. Ja oczywiście powstrzymać się nie zdołałam, kliknęłam.
Hotelu 626 zameldować się można dopiero po 18:00. Zgodnie z regulaminem należy włączyć kamerę, mikrofon i zgasić wszystkie światła. Ja sugeruję jeszcze świeżo upieczoną pikselową samobójczynię na skype. Trzeba się tylko upewnić, że wejdzie do swojego pokoju pierwsza i rozedrze się na cały głos, tuż przed tym, gdy Tobie paseczek postępu ładowania strony przeskoczy z 99 na 100%. 

Rozpisywać się nie będę. Gra długa nie jest, 30 min max. Powiem tylko, że nigdy bym nie podejrzewała, że pierwszą kołysankę w życiu zaśpiewam martwej dziewczynce. Nie znałam żadnej, pojechałam "Lulajże Jezuniem". Troche histerycznie wyszło, Morri powiedziała, że ona by przy tym nie zasnęła. Małej też do gustu nie przypadło, zabiła mnie...
Coś mi mówi, że lepiej zostać przy grach od Sqla (nie tylko Linka uwalnia nimi swój umysł od kilku dni). Od niego moża w ślepo klikać wszystkie linki.


Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *