niedziela, 7 grudnia 2008

Zima zła

(fota by Morri/Ando)

Nie było specjalnej niespodzianki. Zima nie zaskoczyła nas w tym roku. Zwyczajnie, pewnego poranka napruszyło nieco śniegu, z którego ulepiliśmy z Morrando pierwszego, malutkiego bałwanka. I dalej już samo poszło. Z dnia na dzień zima coraz bardziej przejmowała Republikę, wpędzając w depresję Pawlla, unieszczęśliwiając panie w butach na wysokim obcasie i jeszcze bardziej lagując sim. 
W sobotę rano przygnało nawet na rynek wygłodniałą zwierzynę, która teraz wyjada straganiarce jabłka i pamarańcze, podstawowe źródło utrzymania wyspy. Obyśmy dotrzymali do wiosny.  

(fota by Pawell)

6 grudnia śniegu było wystarczająco dużo, żeby Mikołaj dotarł do nas bez problemów. Niemniej, czerwony święty nie pofatygował się osobiście, przysłał pomocnika. Aman "worek Mikołaja" Morrisey godnie reprezentował swojego szefa i dał każdemu, na co zasłużył. Ja dostałam własnego łosia. Nie dość, że praktyczny, to jakże wymowny! Dziękuję św. Mikołaju.

P.s. Nie chcę niszczyć świątecznego nastroju, ale poddałabym pod rozwagę drobny szczegół - czy robienie kariery politycznej przy pomocy wizerunku św. Mikołaja nie jest przypadkiem nieetyczne? Przypominam, że Aman kandyduje do rządu!
Jeszcze zrozumiem, że Tox rozdawał głosującym Red Bulle,  ale żeby prezenty mikołajkowe wykorzystać jako kiełbasę wyborczą, to już wstyd i wyrachowanie. Proponuję poruszyć ten temat na forum. Przydałoby się zbadać, czy Mikołaj nie przyłączył się przypadkiem do spisku republikańskiej elity.
Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *